- O klubie
   - Klubowicze
   - Zloty
   - Dyskusje
   - Artykuły
   - Biznes
   - Ogłoszenia
   - Download
   - Linki

Zloty

18-20.08.2006r. I Zlot Van Klub Polska
Zdjęcia: Maciej Mikler, Maciej Kozber, Domel

18.08.2006r. 9.00
Van gotowy do drogi. Pakuje ekwipunek do wnętrza, w którym 6 godzin wcześniej, czyli w środku nocy, zakończyła się glówna zabudowa meblowa wnętrza.

18.08.2006r. 10.00
Wyruszam na trase. Na zakopiance przed Rabką korek spowodowany robotami drogowymi - zrywaniem asfaltu. Stojąc w korku telefon od kolegi kl0sa spod Warszawy, który też na zlot sie wybierał: - Stoisz w korku na Zakopiance? - Stoję... yyy... ale skąd wiesz? - Jestem 10 samochodow za Tobą... A to zaskoczenie :) Jak sie okazalo kolega kl0s wczasował się w niedalekiej okolicy i stąd wyruszyl od razu na zlot. Tak wiec lecimy sobie na dwa samochody - taki mini konwój.

18.08.2006r. 14.00
W Sosnowcu zabieram Domela, który jest w gotowości od 10.00, natomiast kl0s jedzie po Bogusława od G20. My tankujemy LPG i wpadamy na autostradę.

18.08.2006r. 15.00
kl0s dzwoni, że Boguś nie jedzie dziś na zlot z powodu nieoczekiwanej sytuacji rodzinnej, ale wpadnie na chwilę następnego dnia. Tymczasem na CB Radio słyszymy, że autostrada A4 w okolicach góry św. Anny jest całkowicie zablokowana i wszyscy kierowani są na Strzelce Opolskie.

18.08.2006r. 15.40 - 16.30
Krótki postój na parkingu i próba wytyczenia nowej trasy na GPS, co się za bardzo nie udaje, ale mniej więcej wiemy, że musimy kierować się na Kędzierzyn Koźle i Prudnik. Z kolejnych rozmów na CB wynika, iż objazd przez Strzelce Opolskie jest zakorkowany na dobre 2-3 godziny, a autostrada też nie zostanie szybko otworzona, gdyż usuwanie tirów które się zderzyły trochę potrwa. Jeszcze parę km jazdy po autostradzie, a dalej blokada. Nie mając wyjścia zjeżdżamy wyjazdem na Strzelce Opolskie, ale śladem innych wjeżdzamy z powrotem na A4, by za 2km znów być zmuszonym do jej opuszczeia drugim wyjazdem na Strzelce Opolskie i przekreślonym na Kędzierzyn Koźle. Po konsultacji z Kl0sem okazuje się, że jest on przed nami i śmiało możemy jechać w przekreślonym kierunku Kędzierzyna Koźle. 8km jedziemy piękna szeroką równą jak stół drogą i czujemy się jak nie w Polsce. Po chwili czar pryska, droga się kończy, a my przebijamy się po dziurach przez jakieś wsie. Spotykamy kl0sa i mkniemy dalej przez Głogówek, Prudnik do Nysy.

18.08.2006r. 18.00 - 20.00
Docieramy na teren Nyskiego Ośrodka Rekreacji. Odnajdujemy wygrodzony teren dla samochodów amerykańskich w pobliżu wiaty do grillowania i zejścia na plażę. Na miejscu jest juz Maciej Kozber - kończy rozwieszanie flag i grodzenie terenu. Dotarli już też pierwsi goście - Mirek z synami GMC Vandurą, ekipa Pontiackiem 6000 oraz Romek z kobietą ich Grand Voyagerem. Ja, Maciek i Domel jedziemy po zgromadzone nieopodal drzewo na opał do paleniska. W międzyczasie na zlot docierają kolejni sympatyczni ludzie i ciekawe samochody: srebrna Lumina i srebrne Fiero.

   

18.08.2006r. 20.00 - xx.xx
Ognisko płonie. Kiełbaski się pięka. Piwko Zlaty Hrad się leje. Klimatyczna muzyka leci sobie w tle. Jest ciepło i przyjemnie. Toczą się rozmaite dyskusje i debaty nie tylko o samochodach. Około 22.00 na zlot dociera śląska ekipa bordowym Econolinem, a chwilę później goście z Niemiec białą GMC Vandurą. Zabawa w radosnej i nawet kulturalnej atmosferze trwa do około 2.00 w nocy.

19.08.2006r. 11.00
Wyczołguję się z vana a tu patrzę, prawie wszyscy już dawno na chodzie... Ale nie wstałem ostatni. Ekipa z Pontiaca 6000 i z Pontiacka Fiero delektowała się jeszcze dłuższym snem.

19.08.2006r. 12.00-14.00
Oczekujemy przyjazdu kolejnych ludzi w klimatycznych brykach. W planach jest wycieczka konwojem amerykanów po okolicy. Dojezdzaja kolejne samochody. Jest Aerostar, Voyager, G20. Dociera Duke z rodzina i seniorem - niestety bez żadnego amerykana. Przyjeżdża też Jaca swoim Camaro oraz na chwilę czarny Firebird. Ostatecznie upada idea wycieczki po okolicy. Na grillu karkóweczka, a do gardła piweczko - tak wygląda wczesne popołudnie.

19.08.2006r. 15.00-20.00
Na zlot wpada Bogusław i Metallixc, niestety nie Chevroletem Vanem, a Audi 80, które zaparkowane pośród tylu amerykanów wyglądało bardzo skromnie. Ludzie na zlocie to porządna ekipa, więc mimo niechęci wielu do innej, niż amerykańska motoryzacji, Audi nie straciło żadnej szyby, czy też powietrza w kołach ;) Żywe dyskusje i dowcipy i coraz więcej róznego alkoholu tak wygląda popołudnie... Ale o dziwo słowacaka śliwowica serwowana przez Kl0sa w połączeniu z piwem nikomu nie szkodzi. Na zlocie pojawia się piękny, zabytkowy, złoty Cadillac Coupe Deville oraz na krótką chwilę Corvette Stingray.

19.08.2006r. 20.00-21.00
Kurs po drewno i zaczyna się konkretne grillowanie. Do piwa i śliwowicy dołączyła whisky i wódka paprykówka. Niestety z powodów rodzinnych Boguś z Metallixcem opuszczają zlocik. Tymczasem ekipa z Niemiec dostaje dyplom i whisky w nagrodę za najdalszą pokonaną odległość na zlot. Whisky długo otwarta nie pozostała i wszyscy delektujemy się nią popijąc ją z plastikowych kubeczków :)

19.08.2006r. 21.00-xx.xx
Tak jak poprzedniego wieczoru, tak i dziś jest ciepło, miło i sympatycznie. Jak zwykle toczą się ciekawe rozmowy na różne tematy. Ciepły wieczór sprawił, że bez problemu można było popływać sobie w jeziorku co niektórzy, w tym i ja, wykorzystali. Na plaży rozpoczyna się dyskoteka, więc przede wszystkim ja z Domelem zaczynamy poszukiwać fanek amerykańskiej motoryzacji, wśród kręcacych się tam dziewczyn i idzie nam całkiem nieźle, chociaż poradniki podrywacza, których naczytał się Domel chyba nie do końca zdają egzamin :) Około 23.00 w większości zgromadzonych na zlocie pojazdów wydobywa się wspaniały ryk silników V8, klaksony zagłuszają wszystko w okolicy, a światła sprawiają, że zrobiło się jak w dzień. Około 3.00 większość ludzi idzie trochę pospać. Ja docieram na łoże w vanie tak koło 5.00.

20.08.2006r. 11.00-13.00
Budzę się w okolicach godziny 11, wychodzę na zewnątrz, patrzę, a większości uczestników już nie ma, rozjechali się do domów. Jak się okazuje większość była na nogach już od 8.00 i podczas gdy ja sobie smacznie spałem, to wiceprezes Maciej Kozber uratował nasz honor i rozdysponował nagrody i dyplomy (podpisując się i za mnie) odjeżdzającym gościom zlotu :)

20.08.2006r. 13.00
Zbieramy ostatnie zabawki i można powiedzieć, że I Zlot Van Klub Polska dobiegł końca. Wyruszamy z Domelem w drogę. Tym razem kierujemy się na Opole, a po 40km wskakujemy na A4 i około 16.00 delektujemy się obiadem w katowickim McDonaldzie, a godzinę później oglądmy fotografie ze zlotu na jego komputerze. Ja potem jeszcze 200km spokojnej jazdy i kolacja już w domu.

Specjalne podziękowania dla sklepu internetowego Amerykany.pl - http://www.amerykany.pl za ufundowanie nagród.

WSTECZ

Copyright © 2006 by Maciej Mikler. Wszelkie prawa zastrzeżone.